DustCats

Opowieści z Czarnej Chaty

Ubocze Rec. 083
10.04.2026

jedno i to samo

Wstałem, choć wcześniej nie spałem i, wyminąwszy szpaler małych platanów, przeszedłem za czerwoną, grubą kotarę. Ołineimz ęis oktsyzsw mat.

Świadomość pływała na powierzchni, świadomość była tylko kałużą zamiast oceanu. Spróbowałem przejść do następnego pomieszczenia i sam nie wiem czy się to udało, bo każde kolejne wyglądało tak samo i nie jestem pewien, czy w ogóle się przemieszczałem. Wszystko zdawało się tylko kłębowiskiem snów, a może to tylko ciało (czy to w ogóle było ciało?) przemierzało przestrzeń, ale nic więcej w nim nie było. Ogień płonął, ale nie było widać płomienia, ani nie czuć było ciepła.

Z daleka wypatrzył mnie koń, który akurat wygrzewał się w słońcu. Znaliśmy się raczej na skinienie głowy, ale zawołał mnie – co odebrałem, jako nieco absurdalne – i powiedział:

– Tam [w „It sounds like life” – przyp. z offu] poszukiwało się dobra – to jednak dobro brzmi bardziej jak życie. Tu jest druga strona. Bez Wergiliusza / Clancy. Ta, co manifestuje się rzadziej, co nie znaczy, że nie istnieje. Ta, która nie jest zła przez proste określenie jej w ten sposób – bardziej przez brak i konkretne wybory. To nie jakieś prostackie czarne kulki zła, które wyrzucisz i spokój.

W przypływie nagłego olśnienia odpowiedziałem:

– To nieznane, a jednak tuż za kotarą. To przerażające, a jednak przyciągające i ciekawe. Między szaleństwem, a wiedzą tajemną. Las z „krk”, do którego strach wchodzić. Ręka w pudełku. A jeśli, to lepiej samemu. Tam piękno, ale i chaos. Wiry i kurhany, które mogą porwać świadomość na strzępy.

Ćizdubo eis zsisum.

Pstryk!

odpuszczając odczuwasz pewien lęk

DustCats na laptopową setkę
+ głosy ratunkowe za które dzięki!

Recenzje

„W „Opowieściach z Czarnej Chaty” przyciąga właśnie to napięcie: nieznane tuż za kotarą, przerażające, a jednak magnetyczne.”

Pod Progiem

„Pod względem kompozycyjnym natomiast materiał zawarty na płycie oscyluje wokół ambientowej elektroniki i industrialu.”

Czarno na Czarnym

Wideo